Wściekłe jeże ;)

Jeże coraz częściej spotykamy w roli zwierzątek domowych. Jest to dosyć świeży trend, w związku z czym wciąż jeszcze pokutują na ich temat liczne mity i niedopowiedzenia. Wszyscy pamiętamy ten obrazek z dzieciństwa, na którym jeż niósł na swoim grzbiecie jabłko, żeby później w spokoju je zjeść. Prawdopodobnie źródłem mitu jest fakt hibernacji jeży pod stertami gałęzi, traw, czy owoców, które przypadkowo nabijały się na jego kolce. Taki wybór miejsca do hibernacji wynika z faktu, że trawy i owoce gniją, zaś gnicie jest reakcją egzotermiczną (czyli taką, której skutkiem ubocznym jest powstawanie ciepła), co ułatwia tym sympatycznym zwierzakom przetrwanie zimy. Prawda jest taka, że jeże są owadożercami i drapieżnikami, dla których rośliny stanowią jedynie nieco większy niż u psów procent diety.

Jednak nie to będzie tematyką dzisiejszego odcinka.

Zdarza się, że do gabinetu lekarza przychodzi przerażony właściciel ze swoim jeżem pigmejskim w transporterze twierdząc, że zwierzątko ma wściekliznę. Często też weterynarze otrzymują wezwania od zaniepokojonych osób, które znalazły rzekomo wściekłego jeża europejskiego w swoim ogrodzie. O ile w drugim przypadku można jeszcze wyobrazić sobie jak zwierzę zaraziło się tą paskudną chorobą, o tyle jak wyjaśnić zachorowanie u pupila spędzającego całe swoje życie w czterech ścianach?

Zacznijmy od faktów.
Główną drogą przenoszenia wścieklizny jest pogryzienie. Jak łatwo się domyślić jeże – ze względu na kolce – są stosunkowo rzadko gryzione przez inne zwierzęta, także te chore na wściekliznę. Badanie statystyczne przeprowadzone w 2005 roku (link pod tekstem) wykazało, że na terenie całej Europy stwierdzono tylko jeden potwierdzony laboratoryjnie przypadek wścieklizny u jeża (w Budapeszcie, w 1997 roku). Skąd więc tak powszechne przypadki zgłaszania „wściekłych” jeży? Skąd wziął się dosyć powszechny mit o tym, że jeże są głównymi przenosicielami wścieklizny?
Wszystko to wynika z niezwykłego zachowania, zwanego NAMASZCZANIEM. Kiedy jeż znajdzie całkowicie nowy typ jedzenia (szczególnie, jeśli jest to pokarm o silnym zapachu), zaczyna intensywnie przeżuwać go, nie połykając. Produkuje przy tym duże ilości śliny. Kiedy ślina zmieszana z pokarmem zaczyna się pienić i wylewać z pyszczka, jeż próbuje rozsmarować ją na powierzchni swojego ciała. Ponieważ jednak ma krótkie, niezbyt chwytne łapki, a przy tym mocno ograniczoną ruchomość karku, wije się po podłożu sprawiając wrażenie oszalałego. Nie znamy dokładnej przyczyny tego zachowania. Najpopularniejsza z teorii mówi, że jeże robią to, aby zamaskować swój własny, naturalny zapach przed drapieżnikami. Nie tłumaczy ona jednak co w sytuacji, gdy intensywny zapach zwabi zaintrygowanego wroga.

Mamy więc jeża, który: ma pianę na pyszczku, a przy tym kręci się, wije i dziwacznie wygina, sprawiając wrażenie jakby próbował zaatakować samego siebie albo jakiegoś niewidzialnego wroga. Przyznacie, że dosyć łatwo można się nabrać?

Artykuł skopiowany z https://www.facebook.com/pages/Sekcja-Drobnych-Ssak%C3%B3w/773390352685771

Trackback

brak komentarzy

Komentarze wyłączone.